Cytaty
Œliczna pani Koœcieniecka zrzuci³a z ramion p³aszcz, poprawi³a w³osy przed lustrem i usiad³a w fotelu. Gdy zaœ Cezary w locie chwyta³ p³aszcz z jej ramion, owion¹³ go przenikliwy zapach œwietnej, mocnej perfumy. Gdy usiad³ naprzeciwko wdowy-narzeczonej, ten zapach, tak, zdawa³o siê, nik³y, owin¹³ siê dooko³a jego zmys³ów niczym arkan niewidzialny. Widoczn¹ za to podnietê stanowi³ kszta³t nogi wysuwaj¹cy siê spod krótkiej sukni. Cezary przypomnia³ sobie te stopy i nogi w grubych poñczochach, wparte w spienione boki rumaka - nogi kszta³tne a sprê¿yste jak ze stali. Przymkn¹³ oczy i drapie¿nym uœmieszkiem pokrywa³ swe prawdziwe uczucia.
Niewielu mijano przechodniów. Pewien ¯ydzina z brudnym workiem na plecach nisko siê k³ania³ panu dziedzicowi, co nie tylko z wojska wróci³, ale - powiadali - wojnê wygra³, samego Trockiego pobi³ na kwaœne jab³ko. Wnet zosta³ daleko w tyle.
Cezary wyszed³ z lasu i rozgl¹da³ siê po okolicy. Zdawa³o mu siê, ¿e j¹ pierwszy raz widzi. W ka¿dym razie w tym lesie nie by³ jeszcze nigdy, choæ zbiega³ ju¿ ca³¹ tê stronê na koniu i piechot¹. Rozpozna³, ¿e zabrn¹³ poza wieœ ch³opsk¹ Naw³oæ, od jej strony po³udniowej, miêdzy koœcio³em i dworem. W pobli¿u majaczy³y jakieœ zaroœla i drzewa. Poszed³ ku nim, licz¹c, i¿ tam droga byæ musi. Wkrótce, skacz¹c po zmarzniêtych zagonach, przyszed³ do owych zaroœli. By³ to cmentarz naw³ocki, le¿¹cy miêdzy dworem a wsi¹.
|